Piąte koło u wozu.


 To stare powiedzenie jest ciągle aktualne, choć w branży samochodowej w nieco innym znaczeniu. Piąte koło czyli zapasowe jest potrzebne, kiedy zepsuje się opona w jednym z czterech. Wie o tym każdy kierowca, lecz mało który tak naprawdę sprawdzi czy rzeczywiście leży sobie w bagażniku i czy jest napompowane. Niewielu kierowców przywiązuje nawet wagę do tego czy podnośnik jest sprawny i czy w ogóle jest. Oczywiście nie każdy potrafi wymienić na drodze koło, ale jeśli przygodny samarytanin zechce pomóc nie bardzo będzie mógł, wtedy kiedy nie ma powietrza w zapasowce lub podnośnik zardzewiał. Łatwiej z opresji wyciągnie nas fachowa pomoc drogowa, choć tu też mogą być kłopoty. Warto więc co jakiś czas sprawdzić jak się ma zapasówka i czy w ogóle jeszcze jest. Niejednemu przecież właścicielowi pikapa , vana lub SUV ukradli je od spodu. Warto sprawdzić czy mocowanie koła nie zardzewiało. Jeśli sami tego nie możemy zrobić, poprośmy mechanika przy okazji zmiany oleju w warsztacie. 

 Jeśli koła mają specjalne nakrętki antyzłodziejskie, należy się upewnić by po każdej wizycie w warsztacie odpowiedni klucz znajdował się w samochodzie w miejscu sobie znanym. Zdarza się, że mechanik zapomni go oddać, a po czasie możemy mieć poważny kłopot. 

 Na koniec pamiętajmy, że w najnowszych samochodach, które mają komputerowy system monitorowania ciśnienia opon, niedopompowane koło zapasowe też może uruchomić kontrolkę na desce rozdzielczej.